Motywacja...



Zanim otworzyłam pracownię długo się nad tym zastanawiałam, czy to ma sens? Czy się uda? Zostawić stałą pracę z pewną pensją i robić #pierniki?...wariactwo...moją motywacją była moja koleżanka, w bardzo młodym wieku zachorowała na nowotwór Ale przy tym była bardzo pogodna i mega odważna. O swojej chorobie mówiła jak o grypie. Podziwiałam ją bardzo wtedy wpadła mi do głowy myśl, czy jeśli dziś ja zachoruje na jakąś poważną chorobę i będę musiała odejść....
Zadam sobie pytania... czy robię w życiu to co kocham? Czy moja praca jest moją pasją? Czy zostawię po sobie coś jeszcze oprócz moich cudownych dzieci? Na wszystkie te pytania odpowiedziałam: NIE!
Dziś mam pracownię, może nie wymyśliłam szczepionki na HIV Ale praca daje mi radość i spełnienie A w dodatku daje uśmiech innym...
Dziękuję Ci Agnieszko ze byłaś moim motywatorem, szkoda tylko że nie powiem Ci już tego osobiście. Dziękuję
Chwytajcie dzień i spełniajcie marzenia!

Komentarze