gdyby nie pierniki to co?... na pewno coś kreatywnego, lubię tworzyć, kiedyż robiłam biżuterię, kartki, skrzyneczki, od zawsze gdzieś coś chciało ze mnie wyjść, coś się uwolnić, wzbić ponad to...
Na początku pierniki robiłam dla siebie, dla bliskich, przełom to wrzucenie zestawu na Dzień Taty na portal społecznościowy, poprosiła mnie koleżanka o zestaw dla Taty... okazało się, że to co robię podoba się innym i chcą to mieć....
to ten zestaw, w porównaniu z dzisiejszymi.... hmm... jest różnica 😜a dalej właściwie to nie pamiętam, co było dalej, ale po powrocie do pracy w urzędzie miałam nagle 2 etaty, urzędowy i piernikowy...
i tu zaczynają się wybory i trudne momenty, do tej pory pamiętam jak stoję w kuchni, widzę przez okno jak dzieciaki bawią się na placu zabaw, siedzą nasi znajomi, sąsiedzi mój mąż a ja robię te cholerne pierniki...wyć mi się chciało bo tak bardzo chciałam być tam z nimi a z drugiej strony kocham to moje pierniczenie...aaaaa!!! tak bardzo chciałam krzyczeć...
Komentarze
Prześlij komentarz